Już od jakiegoś czasu chciałam zamieścić kilka zdań o pani Zofii Radzikowskiej. Urodziła się w 1906 r. w Łysobykach w rodzinie Aleksandra i Zofii z d. Bujak Radzikowskich. Zmarła w 1996, czyli przeżyła prawie 90 lat. Co ją wyróżniało spośród innych mieszkańców Łysobyk? Po pierwsze ogromna życzliwość wobec drugiego człowieka. Mówiąc o niej, używało się zwrotu Zosia Radzikowska. Po drugie mieszkała w najstarszej chałupie w Łysobykach/Jeziorzanach, wybudowano ją ok. 1799 r. lub w 1800 r. Był to najstarszy budynek w Łysobykach zaraz po kościele. Należał do rodzin żydowskich do chwili wywiezienia ich do getta. Na zdjęciu poniżej widać Tylko połowę budynku, jego północną część. Południowa połowa chałupy, przylegająca do rzeki Wieprz, została zabrana przez wezbrane wody rzeki pod koniec lat 40-tych lub w l. 50-tych. Po trzecie wyróżniała się wręcz fenomenalną pamięcią. Np. doskonale znała daty urodzin mieszkańców Łysobyk. Świetnie też znała historię miejscowości. To ona powiedziała mi np., że w drugiej połowie XIX w. od Kazimierza Sikorskiego zakupiono budynek na potrzeby szkoły. Ta informacja potwierdziła się w zapiskach archiwalnych.
Przed wojną i pewnie w czasie II wojny pracowała u Jankowskiego, właściciela majątku w Ostrowie. Doiła krowy, trzy razy dziennie szła do Ostrowa na udój.
Na pierwszym zdjęciu widać wejście do wspomnianego budynku od strony północnej, przylegające do ul. Jeziornej. W tej części osiadła rodzina Barszczów. Pani Radzikowska mieszkała w części zachodniej budynku, widać ją na fotografii przed domem. Środkowe zdjęcie ukazuje izbę kuchenną pani Radzikowskiej.
Dom, w którym mieszkała p. Zosia spłonął na początku lat 90-tych, wtedy przygarnęła ją do swojego mieszkania p. Urszula Kruczek.
Pani Zofia żyła skromnie, pobożnie, w życzliwości do ludzi. Nigdy nie założyła rodziny, żyła samotnie. Uprawiała mały spłachetek pola, hodowała kilka kur. Pozostała w pamięci okolicznych mieszkańców jako dobry człowiek.