Część czwarta
W zasobach Archiwum Państwowego w Radzyniu Podlaskim znajduje się protokolarz spotkań wójta gminy Łysobyki z sołtysami poszczególnych miejscowości. We wspomnianym wyżej okresie odbyły się 42 spotkania. 12 sesji nie protokołowano, sołtysi podpisali jedynie listę obecności. W zebraniach uczestniczyli sołtysi:
Blizocin – J. Mich, Ferdynandów – Kieliszek, Wojtaś i Walaszek, Krępa – Kucio i Gajowniczek, Lendo Wielkie- Gągała i Swański, Łysobyki – Filipowicz i Jan Szabelski s. Ludwika, Podlodówka – Madoń, Przytoczno- Kaczorowski Jan, Niedźwiedź – Szczepański, Ciołek i Bolesław Białek, Walentynów – Wesołek i Sęk, Wola Blizocka – Stępniak.
W 1942 r. kończył urzędowanie wójt Kazimierz Kowalczyk z Woli Blizockiej, a zaczynał Mikołaj Adam Andrzejewski z Łysobyk.
Niemal na każdym posiedzeniu zapoznawano sołtysów z zarządzeniami i zaleceniami starosty puławskiego i tym samym zobowiązywano sołtysów do zapoznania z nimi mieszkańców i wdrażania ich w życie. Tematyka była różna. W kwietniu starosta zalecał, by sady były obsadzone warzywami lub obsiane mieszanką zbóż, zaś suche drzewa wycięte. Tydzień później starosta poinformował, by mieszkańcy nie składali do starostwa wniosków na budowę domów czy o przydział drzewa budulcowego, gdyż nie będą rozpatrywane. Starostwo wstrzymywało sprzedaż drzewa, mogli go otrzymać tylko wozacy w formie premii za zwózkę drewna z lasu na potrzeby okupanta. Starosta zabraniał nie tylko budowy nowych domów, ale też dokonywania nadbudów. W innym piśmie nie wyrażał zgody na odbieranie porodów przez tzw. „Babki”. Urząd Stanu Cywilnego nie miał prawa sporządzać aktu urodzenia dziecka, jeżeli przy porodzie nie asystował lekarz lub położna. W listopadzie starosta wystosował okólnik, w którym informował, by wszelkie pisma kierowane do starostwa były redagowane tylko w języku niemieckim, w przeciwnym razie nie będą rozpatrywane. W kolejnym zarządzeniu zabraniał mieszkańcom gminy samowolnego grzebania zwłok jeńców sowieckich. Zobowiązywał sołtysów do zgłaszania władzom gminy znalezionych zwłok zbiegłych jeńców. W pobliżu gminy Łysobyki funkcjonowało kilka obozów z osadzonymi żołnierzami sowieckimi: stalag 307 w Dęblinie, zwany „Twierdzą Śmierci”, obóz przejściowy przy stacji kolejowej w Puławach, obóz pracy w Łukowie i obóz jeniecki w Skrobowie pod Lubartowem.
Ponadto sołtysi zobowiązani byli do wdrażania zarządzeń i komunikatów władz gminnych. Ich tematyka także była zróżnicowana. Władze lokalne zobowiązały sołtysów do wyznaczania oddzielnych pastwisk dla gęsi. Na jednym z posiedzeń zażądano od sołtysów, by każdy z nich przyniósł jeden snop słomy do napchania sienników w areszcie gminnym, zwanym „kozą”. Innym obowiązkiem sołtysów było sporządzanie różnych wykazów, np.: szyldów instytucji państwowych i samorządowych na terenie gminy czy właścicieli torfowisk, ale też grzebowisk żydowskich, nazwisk właścicieli gęsi wypasanych na pastwiskach, posiadaczy plantacji wikliny, nawet tej wolno rosnącej. Wójt zobowiązywał sołtysów do poinformowania mieszkańców o zakazie wydeptywania i niszczenia zasiewów poprzez objazdy czy poszerzanie dróg polnych. Z punktu widzenia władz okupacyjnych, dla których rolnictwo było jednym z priorytetów, sprawa była dość istotna, gdyż przestrzeganie tego zakazu miała kontrolować żandarmeria i policja granatowa. Innym razem sołtysi musieli przekazać informację mieszkańcom, że wypasanie bydła na cudzych polach będzie karane konfiskatą zwierząt.
Na terenie gminy przebywali wysiedleńcy z ziem polskich wcielonych do III Rzeszy. W marcu 1941 r. było ich ok. 320. Zgodnie z zarządzeniem władz okupacyjnych osoby nowoprzybyłe na teren gminy musiały się zameldować w ciągu trzech dni. Wójt zaapelował do sołtysów, by zorganizowali w swoich miejscowościach zbiórki artykułów spożywczych dla wysiedlonych. Była to desperacka prośba wójta, którego wysiedlona ludność „nachodziła” w urzędzie. Na zebraniach z sołtysami władze gminne przekazały, że w każdej miejscowości wydzielona będzie działka 28 arowa pod uprawę dla bezdomnych i wysiedlonych. W sprawie organizacji ogródków na wyznaczonych działkach powołano zespół składający się z dwóch osób wysiedlonych z każdej wsi oraz Antoniego Kurowskiego- prezesa Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Łysobykach.
Przypominano sołtysom o pracach szarwarkowych, za które byli odpowiedzialni. W kwietniu 1942 r. były naprawiane drogi po wiosennych roztopach, zaś w czerwcu narzucono mieszkańcom obowiązek naprawy mostów. Dwukrotnie nakazano wystawianie furmanek do zwózki kamieni (m.in. z okolicy Meszna) na drogę Kock-Dęblin oraz do Kurowa.
Wiele uwagi podczas tych sesji poświęcono sprawie kontyngentu, czyli obowiązkowym, przymusowym dostawom produktów rolnych, jak np.: ziemniaki, zboże, nasiona roślin oleistych, jaja, wełna, siano, mleko, ale też i zwierząt, np.: tuczniki, prosiaki (5 sztuk rocznie od każdej maciory), krowy, gęsi. Np. w sierpniu 1942 r. polecono mieszkańcom wsi zebranie 200 sztuk gęsi dla starosty. Kontyngent ten rozliczono następująco: Podlodówka – 20 sztuk, Wola Blizocka -50, Przytoczno- 40, Łysobyki – 90 sztuk. W grudniu tego samego roku mieszkańcom gminy Łysobyki nakazano odstawić do Niemieckiego Domu w Irenie (Dęblin) 25 sztuk gęsi. Ludność okupowanej Polski (głównie w Generalnym Gubernatorstwie) musiała bezwzględnie przekazywać te dostawy niemieckim władzom okupacyjnym. Za oddane produkty rolnicy otrzymywali groszowe zapłaty lub specjalne punkty premiowe (tzw. punkty kontyngentowe), które pozwalały na zakup jedynie takich produktów jak np.: wódka, tytoń czy proste narzędzia rolnicze. Z terenu gminy Łysobyki produkty kontyngentowe dostarczano furmankami najczęściej do stacji kolejowej w Rykach. Jaja odbierała Spółdzielnia Spożywców w Łysobykach. Np. w kwietniu każda wieś zobowiązana była do dostarczenia po 100 sztuk jaj. Na początku kwietnia ziemniaki z Kawęczyna do stacji w Rykach musieli dowieść wyznaczeni chłopi z Krępy, Przytoczna, Walentynowa, Woli Blizockiej i Ferdynandowa. Okupant kontrolował pogłowie zwierząt dokonując ich rejestracji i kolczykowania. Rolnicy obowiązani byli kolczykować cielęta pierwszego dnia po urodzenia, prosięta do 4 tygodni.
Czy mieszkańcy gminy mogli dokonywać uboju zwierząt na własne potrzeby? Teoretycznie było to możliwe, ale pod pewnymi warunkami. Przede wszystkim rolnik musiał odstawić wyznaczony kontyngent we właściwym czasie, a następnie uzyskać specjalne zezwolenie. Za nielegalny ubój groziła kara. W październiku 1940 r. mieszkaniec Blizocina Franciszek Oborski zabił prosiaka. Sąsiad doniósł o tym fakcie do władz niemieckich. Mięso zostało skonfiskowane, zaś Oborski został osądzony, wymierzono mu pół roku więzienia. Najpierw był osadzony na Zamku w Lublinie, potem pracował jako więzień w kamieniołomach w Janowie, a następnie w szklarni.
Mieszkańcom gminy Łysobyki narzucono także kontyngent ludzki. W 1942 r wzrósł on o 200%. Jako ten rodzaj kontyngentu należy rozumieć wywózkę na roboty przymusowe, ale też obowiązek pracy świadczony na terenie Generalnego Gubernatorstwa na rzecz III Rzeszy. W czerwcu 1942 r. wyznaczono 5-ciu młodych mężczyzn, tzw. junaków, do służby budowlanej w Puławach. Nie wszyscy chłopcy zgłosili się, dlatego gmina Łysobyki zapłaciła grzywnę 1800 zł. Jeżeli w ciągu 4 tygodni wyznaczeni junacy nie zgłosiliby się do hufców, władze niemieckie ustaliły karę w podwójnym wymiarze, czyli 3600 zł. Karę w wysokości 300 zł od osoby za jeden miesiąc (równowartość przeciętnej pensji urzędnika) płacili także wyznaczeni junacy, którzy nie stawili się do pracy. W kolejnych miesiącach kara ulegała podwojeniu. 29 grudnia 1942 r., zgodnie z Zarządzeniem nr 99, określono dostarczenie do III Rzeszy kontyngentu robotników w ilości 97 osób. Wyznaczone osoby musiały zgłosić się do urzędu pracy. Za stawianie oporu groziły sankcje karne.
W 1942 r. mieszkańcy nadal płacili podatek gruntowy, od psów, rowerów. Od 1940 r. obowiązywała także danina od mieszkańców. Były to specjalne potrącenia i podatki od wynagrodzeń Polaków. Społeczna danina wyrównawcza to kolejny podatek nakładany na Polaków zatrudnionych poza rolnictwem. Okupant tłumaczył nałożenie tych obciążeń mniejszymi potrzebami życiowymi Polaków i zwolnieniem ich z niemieckich składek partyjnych i socjalnych. Ponadto narzucono mieszkańcom gminy od podatku gruntowego tzw. dodatek wojenny, który okupant przeznaczał na cele militarne III Rzeszy. Wszelka opieszałość w uiszczaniu wymienionych podatków była surowo karana.
Po koniec czerwca 1942 r. pojawiły się nowe zachorowania na tyfus. Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby 2 lipca zobowiązano sołtysów do wyznaczenia kandydatów na kurs sanitarny. Przyszli kursanci musieli być w wieku 20-25 lat, ponadto ukończone 7-em klas szkoły powszechnej oraz wyróżniać się inteligencją i energią. Kurs odbył się w Łysobykach w szkole i trwał 24 dni. Na początku listopada rozpoczęła pracę komora dezynfekcyjna, którą obsługiwał Czesław Pudelski z Łysobyk. Dezynfekowane były zakażone domy w każdej miejscowości na terenie gminy Łysobyki.
Protokoły dostarczają także informacji o organizacji szczepień przeciwko ospie. W maju sprawdzano przyjęcie szczepionki przeciwko ospie w szkole w Ferdynandowie i w Łysobykach. Z Woli Blizockiej wyznaczono furmana, który pojechał po lekarza do Michowa, zaś wskazany przez sołtysa gospodarz z Krępy zajął się transportem lekarza z Łysobyk do Ferdynandowa, Walentynowa i do Michowa.
Wiele uwagi podczas spotkań z sołtysami poświęcono zagadnieniu zapobiegania pożarom. W ramach działań prewencyjnych wymagano od mieszkańców bielenia kominów i przewodów dymnych. Niezastosowanie się do zaleceń groziło sankcjami, m.in. rozwalaniem kominów i palenisk. Aby zminimalizować zagrożenie pożarowe i uniknąć niepotrzebnych alarmów władze ustaliły godziny wzniecania ognisk przez robotników leśnych. Ponadto wyznaczeni mieszkańcy każdej wsi pełnili służbę wartowniczą. Nałożono także na mieszkańców opłatę w wysokości 2 zł jako fundusz przeciwpożarowy. Sołtysi mieli dopilnować, aby w każdej wsi były 3-4 beczki napełnione wodą, zaś w miejscowościach gdzie funkcjonowała straż pożarna było w gotowości od 8 do 10 sztuk koni na potrzeby straży pożarnej.
Rolnictwo było jednym z priorytetów okupanta. W kwietniu 1942 r. zorganizowano w szkole w Łysobykach dwuletni kurs rolniczy dokształcający dla chłopców do lat 18. Kierownikiem kursu był Józef Naczas, nauczyciel z Blizocina pracujący w Łysobykach. W kursie mogli uczestniczyć chłopcy z: Łysobyk, Przytoczna, Woli Blizockiej, Blizocina i Krępy. Ponadto władze wymagały prenumeraty dwóch czasopism: „Rolnik” dla rolników i „Poradnik”, który władze gminne traktowały jako pismo informacyjne skierowane do wójta i sołtysów.
18 lutego 1942 r. oddział partyzancki Gwardii Ludowej napadł na Urząd Gminy. Zniszczona została m.in. dokumentacja kontyngentowa. Władze gminne narzuciły sołtysom nowe obowiązki, m.in. sporządzenie list na kontyngent roślin oleistych.
W połowie 1942 r. Niemcy zaostrzyli przepisy ograniczające swobodne poruszanie się mieszkańców. Godzina policyjna obowiązywała w godz. 20.00 – 4.00. Po godzinie 20.00 Polak spotkany na drodze lub na podwórku był narażony na strzały ze strony żandarmerii i granatowej policji. Przepis ten nie obowiązywał umundurowanych strażaków pełniących służbę polegającą m.in. na obserwowaniu podejrzanego ruchu lub przebywania osób obcych. Z dniem 2 lipca okupant wstrzymał wszelki ruch na rowerach. Właściciele tych pojazdów zobowiązani zostali do zdeponowania ich w Urzędzie Gminy. Rowerami mogły poruszać się tylko te osoby, które miły przepustki wystawione przez Zarząd gminy.
W dalszym ciągu wyznaczane były stójki dla Zarządu gminy. Od kwietnia do końca grudnia 1942 r. obowiązek ten bezpłatnie pełnili wyznaczeni gospodarze wraz ze swoim zaprzęgiem z następujących miejscowości: Krępa, Blizocin, Przytoczno, ponownie Krepa, Podlodówka, po raz drugi Blizocin, Niedźwiedź.
Protokoły zawierają także inne ogłoszenia i zarządzenia władz niemieckich i gminnych regulujących życie lokalnej społeczności, np.: postępowanie z padłymi czy chorymi zwierzętami, wywłaszczanie nieuprawianych pól, kurs dla właścicieli sklepów, zakaz sprzedaży leków w sklepach spożywczych, wystawianie kart rozpoznawczych dla mężczyzn, wstrzymanie pracy młyna na Drewniku z powodu niskiego stanu wody, i inne.
Na zdjęciu odbieranie kontyngentu zwierzęcego w Przytocznie.