Część trzecia styczeń – marzec 1942r.
We wspomnianym okresie odbyło się 11 sesji wójta z sołtysami, zebrania odbywały się w każdy wtorek poza dniami świątecznymi.
Na sesjach z wójtem poszczególne sołectwa reprezentowali:
Przytoczno – 13 stycznia T. Zieliński, 20 stycznia Tarkowski, od 3 lutego Kaczorowski Jan
Krępa – Kucio Jan, od 10 lutego Gajowniczek J.
Blizocin – Wardak, od 27 stycznia Mich Józef
Walentynów – Wesołek
Ferdynandów – Walaszek, od 27 stycznia Kieliszek Stanisław
Niedźwiedź – Gładysz, od 3 lutego Szczepaniak Szymon
Lendo Wielkie – Stanisław Gągała, od 20 stycznia Swański może Szrański (tekst trudno odczytać), od 10 lutego Gągała Stanisław
Podlodówka – Madoń Józef
Wola Blizocka – Stępniak Józef, od 24 marca Rozenkiewicz
Łysobyki -Filipowiecz, od 3 lutego Szabelski Jan
Nowi sołtysi 5 lutego złożyli przysięgę w Gułowie.
Wywózka drzewa musiała przebiegać dość opornie, ponieważ w styczniu i lutym temat ten był sześć razy poruszany na zebraniach z sołtysami. 13 stycznia poinformowano sołtysów, by zwózka drzewa do tartaku w Irenie (Dęblin) odbywała się jak najenergiczniej. Drzewo wydawał w Wólce Sobieszyńskiej leśniczy Jaworski. Tydzień później wydano plecenie, by w dn. 20-27 stycznia wszystkie gromady gminy Łysobyki wywiozły z lasów majątku Przytoczno po 5 m kopalniaków do stacji kolejowej w Krzywdzie i po 4 m do tartaku Korwin w Gułowie. Prace te przebiegały niezadowalająco, więc 27 stycznia poinformowano sołtysów, że wywiezienie drzewa rozdzielono pomiędzy poszczególne gromady. Zwózkę należało wykonać do 1 lutego. 3 lutego starostwo wydało polecenie, aby od 4 lutego 15 fur dziennie zwoziło drzewo. Władze narzuciły normy wywózki dla poszczególnych wsi: Blizocin i Walentynów po 10 m, pozostałe sołectwa po 22 m. Zobowiązano sołtysów do wyznaczenia gospodarzy opornych do prac wywózkowych, które należało wykonać do 11 lutego. Gospodarzy, którzy odmówili wykonania polecenia, sołtysi mieli obowiązek zgłosić do Urzędu Gminy celem ukarania ich. Tydzień później przypomniano sołtysom, iż ostateczny termin zwózki drzewa już minął, dlatego do 17 lutego musiano wykonać narzucone prace. Sołtysi wyjaśniali, iż spóźnienie spowodowane jest stanem dróg w okresie roztopów. Tłumaczenie to odrzucono. Po zakończeniu zwózki drzewa do Ryk i Ireny wypłacono wozakom należności oraz premie w postaci: tytoniu, wódki i owsa dla koni.
Drugi temat poruszany dość często to walka z tyfusem. 13 stycznia przypomniano sołtysom o obowiązku umieszczania tablic ostrzegawczych z następującym tekstem: „Baczność! Tyfus plamisty! Bliższe informacje w Zarządzie gminy lub gromady”. Komisje sanitarne nadal prowadziły kontrole. 20 stycznia zażądano, by wieś Przytoczno oddelegowała grupę mieszkańców do ogacania słomą szpitala epidemicznego, mieszczącego się w budynku szkolnym. Sołtysom polecono, aby wyznaczyli gospodarzy z furmankami do przywiezienia drzewa dla szpitala z Kagorek w gm. Żyrzyn. Na kolejnym zebraniu polecono sołtysom udzielenia wszelkiej pomocy osobom, które przyjadą na teren gminy z dezynfekatorem. Tydzień później zobowiązano sołtysów do dostarczenia wykazów domów zawszonych i tyfusowych na potrzeby dezynfekcji, Z końcem marca szpital epidemiczny z Przytoczna został przeniesiony do Ryk. Chorzy do czasu wyzdrowienie pozostali w Przytocznie. Nowe zachorowania należało zgłaszać do Ryk. W związku z likwidacją szpitala dzieci powróciły do szkoły a wraz z nimi nauczyciele, którzy podczas epidemii pracowali w komisji sanitarnej oraz pomagali sołtysom w prowadzeniu rejestru podatków, dlatego należało podać nazwiska kandydatów w poszczególnych wsiach do wspomnianych komisji.
Na spotkaniach nie zabrakło kwestii podatkowych. Sołtysi zobowiązani zostali do poinformowania mieszkańców opierających się w uiszczaniu podatków, iż narażają się na koszty egzekucyjne i ekspedycję karną. Zobowiązano także sołtysów do ściągnięcia składek na fundusz przeciwpożarowy.
W kwestii spraw typowo rolniczych: agronom podał wymiar zboża wyznaczonego na siew. Siewu zbóż należało dokonać tylko siewnikami. Obowiązkiem agronomów było ułożenie takiego planu zasiewów, by wszyscy rolnicy mogli wykonać prace siewne. Ponadto agronomi byli odpowiedzialni za walkę ze szkodnikami drzewek owocowych, min. poprzez terminowe ścinanie suchych drzew i gałęzi. Spółdzielnia w Kocku oferowała za 100 kg nasion koniczyny: 100 kg cukru, 1000 sztuk papierosów „Sport”, 25 l nafty oraz 25 kawałków mydła. Nadal kontyngent mleka przebiegał opornie. Polecono sołtysom złożyć wykazy najoporniejszych dostawców, po 10 osób z każdej wsi. Oprócz tego obowiązku narzucono mieszkańcom gminy kolejny kontyngent. Każde z sołectw zobowiązane zostało do dostarczenia do spółdzielni „Nasz sklep” w Łysobykach po 150 sztuk jaj jako kontyngent za opłatą. Na zebraniu 16 lutego władze przekazały informacje o wywłaszczeniu 45 gospodarstw prowadzonych przez kobiety: Lendo – 1 gospodarstwo, Walentynów – 2, Blizocin- 1, Niedźwiedź – 4, Krępa – 5, Ferdynandów – 2, Wola Blizocka – 14, Łysobyki- 11, Przytoczno – 1. Sołtysi mieli zaproponować gospodarzy, którzy objęliby dzierżawę tych gospodarstw.
Okupant dążył do całkowitej kontroli społeczeństwa polskiego. Do 20 stycznia sołtysi musieli sporządzić wykazy wszelkich zakładów handlowych, przemysłowych i rzemieślniczych celem ich rejestracji. Tylko 4 dni mieli urzędnicy, aby w wykazać posiadaczy wszystkich rowerów. Rejestrując je, posiadacz podawał następujące dane: imię i nazwisko właściciela, miejscowość, rodzaj roweru- męski czy damski, markę i nr ramy. Koszt rejestracji to 5 zł. W terminie do 5 lutego sołtysi musieli dostarczyć spisy wszystkich mieszkańców, którzy są na robotach przymusowych oraz tych, którzy przebywają na urlopach w domach rodzinnych. Osoby przebywające na urlopach, musiały się meldować w Urzędzie Gminy celem kontroli. Ponadto z miejscowości: Blizocin, Łysobyki, Wola Blizocka, Przytoczno i Krępa zarejestrowano osoby w wieku 14-18 lat. Ów spis młodzieży służył władzom okupacyjnym do wysyłania młodych ludzi na roboty przymusowe.
Nadal obowiązywała tzw. stójka konna, czyli furmanki na podwody. Od 21 stycznia dyżur pełnili wyznaczeni gospodarze z Blizocina, od 16 lutego z Ferdynandowa, a od 17 marca z Woli Blizockiej. Ze stójki zwolniony został Jan Madyjewski, gdyż był stałym furmanem zarządu drogowego. Podwody obowiązywały gospodarzy także wobec policji polskiej, o czym przypomniał sołtysom komendant posterunku w Łysobykach.
Z prac szarwarkowych na uwagę zasługuje ochrona mostu na rzece Wieprz. Dla władz okupacyjnych most był bardzo ważny, gdyż m.in. łączył gminę Łysobyki z posterunkiem żandarmerii w Michowie. Pod koniec marca woda wezbrała, nastąpiło także tąpnięcie lodu na rzece. Do prac ratujących most zobowiązani zostali mieszkańcy Przytoczna, Blizocina, Łysobyk, Walentynowa, Krępy i Woli Blizockiej.
Obowiązkiem mieszkańców gminy było zaciemnianie okien nocą. Był to środek obrony, zapewniał ochronę przed ostrzałem i dekonspiracją. Zaciemnianie obowiązywało od zmierzchu do świtu. Na terenie gminy Łysobyki było niezadowalające, dlatego w ramach prewencji na spotkaniu z sołtysami w dn. 17 marca ostrzeżono mieszkańców, że winni zaniedbania tego nakazu będą oddawani w ręce żandarmerii niemieckiej. Za uchylanie się temu nakazowi mogła grozić nawet kara śmierci.
Handel żelazem mogły prowadzić tylko sklepy powołane przez władze. Pozostałe placówki zostały niezwłocznie zamknięte, a o ilości żelaza w tych sklepach należało natychmiast powiadomić władze gminne. Jakikolwiek nielegalny obrót tym surowcem traktowano jak sabotaż i karano śmiercią.
Urzędnik gminny odczytał pismo, w którym okupant nakazał oddawanie zużyte smary i oleje. Niemcy traktowali te towary jako strategiczne surowce wtórne niezbędne do prowadzenia działań zbrojnych. W obliczu gigantycznych braków paliwowych III Rzesza narzuciła rygorystyczny system zbiórek obejmujący tereny okupowanej Polski.
Odczytano sołtysom zarządzenie władz okupacyjnych dotyczące zakazu osiedlania się na stałe w Lublinie. Podczas II wojny światowej Niemcy planowali przekształcić Lublin w niemieckie miasto (tzw. Fester Platz) i niemiecki „rezerwat”. W tym celu okupanci wprowadzili rygorystyczny zakaz osiedlania się na stałe dla Polaków oraz eksterminowali i wysiedlali rdzenną ludność żydowską i polską
W myśl zarządzenia wójta gminy Łysobyki sołtysi sporządzili wykazy 14 osób z każdej wsi na przydział obuwia. Przydziały odzieży i obuwia opierały się na uznaniowych systemach reglamentacji, gdzie kartki i talony na obuwie przysługiwały głównie wyselekcjonowanym grupom zawodowym pracującym dla okupanta.
Przypomniano sołtysom, by terminowo dostarczali do urzędu kwity przemiałowe, magazynowe, kontyngentowe. W razie nie oddania wspomnianych kwitów wyznaczony był dodatkowy wymiar kontyngentu zbożowego.
W Urzędzie Gminy zdecydowano, iż każda wieś dostarczy do piekarni lub spółdzielni worki do przewożenia mąki lub kaszy: Łysobyki i Przytoczno po 5 sztuk, Wola Blizocka i Krępa po 4 sztuki, pozostałe miejscowości w gminie po 2 sztuki.
Sołtysom, ich zastępcom i agronomom Urząd Gminy przydzielił po 1 kawałku mydła do golenia. Zapewne była to forma nagrody od miejscowych władz.
W protokołach z tego okresu czasowego czytelnik może poznać nazwiska niektórych urzędników: Kochańska Zofia, Kochański, Kopciński, Tomaszewski Wacław. Od marca 1942 r. wójtem był Mikołaj Adam Andrzejewski, nauczyciel w szkole w Łysobykach.
Na zdjęciu wykaz Spółdzielni Społem w gm. Łysobyki w 1943 r.