Część pierwsza
19 czerwca br. będziemy obchodzić 195 rocznicę bitwy po Łysobykami, w literaturze zwaną też bitwą pod Budziskami lub pod Przytocznem. Wyprawa Korpusu wojsk polskich pod dowództwem gen. Antoniego Jankowskiego w Lubelskie miała na celu m.in. zniszczenia wojsk rosyjskich w woj. lubelskim (ale też przyświecały jej inne cele: otwarcie wojskom polskim drogi na Wołyń, odciążenie walczących oddziałów na Litwie, a także przeszkodzenie w przejściu armii rosyjskiej przez Wisłę na północ od Warszawy) przeszła do historii jako „wyprawa łysobycka”, przez niektórych historyków określenia wręcz mianem „sprawa łysobycka”.
Z chwilą wybuchu powstania Polacy dysponowali regularną, dobrze wyszkoloną i bitną armią. W pierwszych miesiącach walk powstańczych polscy żołnierze udowodnili swoją wartość bojową pod Stoczkiem, Wawrem, Dębem, czy Iganiami. Niespełna miesiąc później w maju 1931 r. klęska Polaków pod Ostrołęką przerwała pasmo sukcesów i niejako zapowiadała upadek powstania oraz osłabiła morale wojska. Pomimo porażki armia polska nie została rozbita i nadal stanowiła liczącą się siłę. Szybko uzupełniono straty poniesione pod Ostrołęką i w dniu 10 czerwca wojsko polskie liczyło 53 tys. żołnierzy i 112 dział.
Po Ostrołęce Naczelny Wódz, gen. Jan Skrzynecki z uporem unikał konfrontacji zbrojnej z głównymi siłami rosyjskimi. Jednak pod naciskiem oficerów zdecydował się podjąć walkę z korpusami drugorzędnymi, m.in. z korpusem Rüdigera rozlokowanym na Lubelszczyźnie (ale też Pahlena, Rosena i Kreutza). Młody gen. Ignacy Prądzyński (wówczas kwatermistrz generalny Sztabu Głównego), autor sukcesów spod Wawra, Igań i Dębe przygotował wówczas dwa rozwiązania:
– pierwsze zakładało koncentracje wojsk polskich w Modlinie i uderzenie w główną armię rosyjską stacjonującą między Ostrołęką a Pułtuskiem, która w tym czasie była osłabiona oderwaniem części wojsk wysłanych na Litwę, zmienił się też naczelny dowódca. Po śmierci feldmarszałka Iwana Dybicza dowództwo tymczasowo przejął gen. Toll, który realizował wcześniejsze plany – przejście Wisły na północ od Warszawy. (głównodowodzący mianowany przez cara feldmarszałek. Iwan Paskiewicz przybył do Pułtuska ok. 26 czerwca)
– drugi plan zakładał wyparcie Rosjan z Siedlec, marsz wojska polskiego przez Łuków do Kocka, gdzie zaplanowano dołączenie kolumny gen. Hieronima Ramorino, po czym Polacy mieli uderzyć na tyły korpusu Rüdigera i zepchnąć go w kierunku Wisły, zaś zadanie korpusu gen. Wojciecha Chrzanowskiego polegało na wyruszeniu z Zamościa do Krasnegostawu i uniemożliwienie wycofania się Rosjan na wschód.
Pierwsze rozwiązanie gen. Skrzynecki natychmiast odrzucił. Pod naciskiem niektórych oficerów i ks. Jerzego Czartoryskiego zdecydował się na realizację drugiego planu, wprowadzając jednocześnie do niego wiele istotnych zmian, m.in.: jednoczesne uderzenie na korpus Rüdigera i na Siedlce zajęte przez korpus Kreutza.Takie rozwiązanie skrytykował gen. Prądzyński, twierdząc, iż atak na Siedlce nie miał większego znaczenia, gdyż zgrupowani tam Rosjanie mieli możliwość wycofania i uniknięcia bitwy, ponadto taki plan dzielił siły polskie. Kolejnym błędem gen. Skrzyneckiego był brak zgody na pozostawienie silnej osłony pod Serockiem, co było objawem lekkomyślności, biorąc pod uwagę, iż główne siły rosyjskie stacjonowały pod Pułtuskiem. Dodatkowo Skrzynecki niepokojąco wstrzymywał rozpoczęcie akcji militarnej, co skutkowało utratą elementu zaskoczenia przeciwnika.
Kolejną niepokojącą decyzją gen. Skrzyneckiego było mianowanie na głównodowodzącego korpusem polskim przeciwko Rüdigerowi gen. Antoniego Jankowskiego. Kim był gen. Jankowski? Urodził się w 1783 r., a więc po I rozbiorze Polski. Służbę wojskową rozpoczął w randze podporucznika. Walczył u boku Napoleona w kampanii 1806-1807. Został odznaczony Krzyżem Kawalerii Legii Honorowej. Kiedy decyzją traktatu w Tylży w 1807 r. utworzono Księstwo Warszawskie, gen. Jankowski w stopniu kapitana podjął służbę w armii Księstwa Warszawskiego, pozostając jednocześnie w służbie francuskiej. Walczył w Hiszpanii, wziął udział w wyprawie na Rosję w 1812 r. Ponownie odznaczony najpierw złotym Krzyżem Wojskowym, potem Krzyżem Oficerskim Legii Honorowej. Służbę w wojsku napoleońskim zakończył w randze podpułkownika. Po utworzeniu Królestwa Polskiego1815 r. ppłk Antoni Jankowski służył w I Pułku Strzelców Konnych, zostając później dowódcą tego pułku. Po wybuchu powstania listopadowego dowodził I Brygadą Strzelców Konnych oraz formował nową jazdę w woj. augustowskim. Na kilka dni przed bitwą pod Grochowem (25 lutego 1831) awansowano go do stopnia generała. W maju 1831 r. odniósł mały sukces w walce z Rosjanami, za co awansowano go do stopnia gen. dywizji. Z powyższej analizy jego kariery wojskowej wydaje się, iż to dowódca z dużym doświadczeniem na polu walki. Dlaczego więc mianowanie go głównodowodzącym korpusu było błędem? Jankowski nigdy nie dowodził korpusem, więc nie miał w tej mierze żadnego doświadczenia. Był to człowiek schorowany, wcześniej przeszedł atak paraliżu, co miało niewątpliwie wpływ na jego decyzje dowódcze. Ponadto był osobą chwiejnego charakteru, niezdecydowany, ulegający wpływom innych osób. Sam gen. Jankowski był przeciwny swojej nominacji, twierdził :” Nie chciałem ja brać dowództwa korpusu, wymawiałem się długo, czując się do tego niezdolnym (…) rozkazy tylko wypełniać umiem.”
Korpus wojsk polskich pod dowództwem gen. Jankowskiego liczył 10 843 żołnierzy (wg Prądzyńskiego) i 30 dział (Waldemar Bednarski w „Z dziejów powstania listopadowego na Lubelszczyźnie” podaje odpowiednio: 7 515 piechoty, 1505 kawalerii i 26 dział). 19 czerwca oddziały Jankowskiego miały się połączyć w Kocku z 5-6 tysięczną grupą gen. H. Ramorino. Z grupą gen. Jankowskiego miał także współdziałać korpus gen. Chrzanowskiego stojący w Zamościu. Jego zadaniem było dotarcie nad Wieprz i zamkniecie drogi odwrotu wojskom rosyjskim w kierunku południowym. Siły polskie skierowane przeciwko Rüdigerowi były wystarczające do unicestwienia wroga, gdyż osamotnieni Rosjanie nie mieli zapewnionej łączności nie tylko z głównymi siłami cesarskimi, ale i z korpusem gen. Rosena stacjonującym k. Brześcia jak również z wojskami I Armii zajmującej pozycje na Wołyniu.
Dalszy ciąg w następnym pośście.