






Część druga
Po transakcji kupna sprzedaży Ostrowa zawartej między Wyczółkowskim a Błażejem i jego synem Tomaszem Jankowskim majątek prowadzili najpierw Błażej z synem Tomaszem, potem Tomasz z synem Mateuszem, następnie Jan, a ok. 1920 ster przejmuje Aleksander Jankowski.
Aleksander ożenił się z Marianną Madyjewską z Łysobyk, c. Franciszka i Marianny z d. Palisiakiewicz. Ślub został zawarty 19 lutego 1895 r. w Łysobykach. Małżonkowie doczekali dwojga dzieci: Teodozji Bronisławy ur. w 1897 r. i Władysława ur. w 1899r.
Samodzielne zarządzanie majątkiem Aleksander przejmuje po rezygnacji brata Jana. Miejsce gdzie stał dwór na przestrzeni lat nazywało się różnie, na mapach widnieją nazwy: Sąsiadka, Ostrów Szlachecki, a obecnie kolonia Ostrów.
Zabudowania majątku Ostrów były jedynymi na tym odcinku Wieprza po jego północnej stronie. Jedna z dwóch dróg prowadziła na wschód do Skarbiciesza i do Stoczka Kockiego leżącego przy drodze Dęblin – Kock. Od południowego brzegu Wieprza majątek odgradzała wyspa, która w większości należała do majątku. Wyspę z południowym brzegiem Wieprza łączył rodzaj mostu drewnianego. Z wyspy do zabudowań dworskich można było przeprawić się łódką. Aleksander w obawie, że wiosenny przybór wody w Wieprzu zniszczy dworek, który stał w odległości ok. 10 m od skarpy nadbrzeżnej o wysokości ok. 2-3m, kazał przekopać wyspę na długości ok. 1,5 km i tym samym zmienił w latach 1933 -1934 r bieg Wieprza, odsuwając jego nurt od zabudowań majątku. Pan Bylina mieszkający ówcześnie w Ostrowie opowiadał, że robili to ręcznie łopatami za dodatkową zapłatę. Aleksander Wybudował również most drewniany na rzece Mentuli, dopływie Wieprza, łącząc majątek z Łysobykami. Most ten w czasie wojny lub tuż po wojnie został spalony i dopiero w latach 70-tych wybudowano betonowy.
Aleksandra i jego żonę Mariannę dotknęła tragedia rodzinna. W 1924 r. zmarła na gruźlicę ich córka Teodozja w wieku 27 lat, a pięć lat później w 1929 r. odszedł do wieczności syn Władysław, także chory na gruźlicę. W chwili śmierci miał 30 lat. Dzieci pochowano na cmentarzu przy ul Lipowej w Lublinie. Śmierć dzieci sprawiła, że Jankowski znalazł oparcie w religii. W latach 30-tych ówczesny proboszcz parafii łysobyckiej ks. Jan Kazimierczak przystąpił do remontu kościoła. Właściciel Ostrowa w 1937 r. sfinansował zakup głównego ołtarza. Pierwotnie kolumny ołtarza miały być zielone patynowane. Za takim wykonaniem optował ks. Kazimierczak, gdyż chciał uniknąć w przyszłości konserwacji ołtarza. Niestety, projekt ten nie spodobał się głównemu fundatorowi, czyli Jankowskiemu i patynę usunięto. Obraz ukazujący Świętą Trójcę jest dziełem Buchbindera, przyjaciela Leona Wyczółkowskiego. Aleksander jest też fundatorem ołtarza bocznego z obrazem św. Jacka w kościele w Rudnie.
Aleksander Jankowski bardzo aktywnie włączył się w zawiązanie, a następnie w funkcjonowanie Straży Ogniowej Ochotniczej w Łysobykach. W październiku 1918 r. uczestniczył w zebraniu założycielskim, jak zapisano w protokole, jako asesor. Powierzono mu wtedy funkcję prezesa straży i pełnił ją z krótką przerwą w 1920 r. aż do lat 30-tych. W 1920 r. poprosił o zwolnienie z pełnionej funkcji, zapewne prośba była podyktowana przejęciem majątku, czemu musiał poświęcić więcej czasu. Zastępowali go w tym czasie wójt Jan Madyjewski, brat żony i Ignacy Szabelski, któremu powierzono funkcję gospodarza straży. Szabelski był skoligacony rodzinnie z Marianną Jankowską, żoną Aleksandra. Wspierał też finansowo drużynę strażacką: w 1927 r. zadeklarował 200 zł na budowę remizy, a w 1929 r. wsparł kwotą 100 zł zakup umundurowania dla druhów.
Majątek Ostrów specjalizował się m.in. w produkcji mleka (łąk było pod dostatkiem – dzisiaj nazywa się te łąki Jankowszczyzna). Do dojenia krów Jankowski zatrudniał kobiety m.in. z Łysobyk, które przychodziły trzy razy dziennie na udój. Jedną z nich była Zofia Radzikowska. Mleko i śmietanę odstawiał do zlewni w Krzówce wspomniany wyżej Ignacy Szabelski. Szabelski często towarzyszył Jankowskiemu podczas załatwiania różnych spraw związanych min. z prowadzeniem majątku. Ignacy mieszkał przy ul. Kościelnej, jak wspominają starsi mieszkańcy, obejście wyróżniało się spośród innych pod względem estetycznym. W latach 60-tych posesja została sprzedana Matuszyńskim i pozostaje nadal w rodzinie. Dom Szabelskiego już nie istnieje, na jego miejscu stoi nowy murowany.
Drugiego listopada 1940 r. w wieku 68 lat zmarła w Ostrowie Marianna Jankowska, żona Aleksandra. Ciało przewieziono łódką na południowy brzeg rzeki Wieprz, a następnie do Lublina, gdzie odbyły się uroczystości pogrzebowe. Ciało złożono w grobowcu rodzinnym, obok dzieci na cmentarzu przy ul. Lipowej.
W czasie II wojny światowej majątek podlegał niemieckiemu zarządowi, zarządcą był Ślązak, którego nazywano profesor. Dla ochrony majątku okupant wyznaczył Ukraińców pod dowództwem niemieckiego podoficera, było ich dziewięciu. Ukraińcy z figury Chrystusa zrobili sobie strzelnicę i odstrzelili jej rękę.
W 1944 r. na majątek napadały bandy złodziejskie, rabując głównie krowy. Wśród tych osób była też jedna mieszkanka Łysobyk. Podczas jednego z napadów ciężko pobito Jankowskiego. W obawie o swoje życie zamieszkał u Ignacego Szabelskiego w Łysobykach. Potem zabrał go do Lublina syn jego siostry Wiktorii Kucharskiej, który był z wykształcenia lekarzem. Znalazł u siostrzeńca fachową opiekę i spokój w ostatnich latach życia. Zmarł w 1946 r. w wieku 72 lat. Jego ciało złożono obok żony i dzieci na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.
Co działo się z majątkiem po 1944r.? Ziemię rozparcelowano pomiędzy mieszkańców Ostrowa oraz innych mieszkańców gminy Michów. Z przekazów ustnych wiadomo, iż po wypędzeniu Aleksandra Jankowskiego z majątku pomiędzy chłopami gminy Michów i gminy Łysobyki wybuchła wojna, łącznie ze strzelaniną, o przynależność majątku Ostrów do gminy Michów a nie Łysobyki. Związana ona była z podziałem łąk zwanych Jankowszczyzna, które po zmianie przynależności terytorialnej przypadłyby chłopom z Łysobyk a nie chłopom z gminy Michów (wsie Węgielce i Ostrów).
W lipcu 1950 r. dworek został spaplony. Pożar powstał najprawdopodobniej na skutek zaprószenia ognia przez bawiące się dzieci we dworze (dworek w tym czasie zamieszkiwało kilka rodzin) lub, jak niektórzy twierdzą, w wyniku podpalenia resztek słomy pozostałej po kopcowaniu przez chłopów ziemniaków w skarpie nadbrzeżnej. Spichlerz i stodoła kryte były blachą, dzięki czemu ocalały. Stodoła przeniesiona została do Węgielec i złożona jako budynek szkolny. Historia stuletniej stodoły zatoczyła koło i w 2023r. dawną szkołę w Węgielcach zakupili obecni właściciele gospodarstwa nabytego od rodziny Ciołek w Ostrowie, następnie zdemontowali ją, a materiał przewieźli do Ostrowa, gdzie powstanie nowy dom. Spichrz przekazany został do GS Michów, kilka lat temu został sprzedany, prawdopodobnie na opał.
Fotografie:
- Aleksander Jankowski.
- Grób rodzinny Aleksandra na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie
- Figura Chrystusa z Ostrowa ze śladami po pociskach
- Mapka ukazująca wspomnianą wyspę, która przekopano by uchronić zabudowania dworskie.
- Ołtarz boczny w kościele w Rudnie fundacji Aleksandra Jankowskiego.
- Ołtarz główny w kościele w Jeziorzanach ufundowany przez Jankowskiego.
- Nieistniejący już budynek szkoły w Węgielcach.
- Aleksander z żoną Marianną i dziećmi.