Jankowscy w Ostrowie

Część druga

W 1920 r. Ostrów przechodzi na własność Aleksandra Jankowskiego, ma wtedy 47 lat. Samodzielne gospodarowanie majątkiem przejmuje po rezygnacji brata Jana. Nowy właściciel Ostrowa jest już żonaty z Marianną Madyjewską z Łysobyk. Ślub zawarli w 1897 r. w kościele łysobyckim.  Małżonkowie doczekali dwojga dzieci: córki Teodozji Bronisławy(1897 r.) i syna Władysława (1899 r.).

Aleksander już jako właściciel Ostrowa pomnaża jego dobrostan. Najpewniej ok. roku 1927, po otrzymaniu asygnaty na drzewo od Józefa Piłsudskiego w 1925 r., buduje stodołę. Kilka lat później w  latach 1933-34, w obawie o gwałtowny wiosenny przybór wody w rzece, który mógł zniszczyć dwór stojący w odległości 10 m od krawędzi wysokiej skarpy nadbrzeżnej, decyduje się przekopać wyspę na Wieprzu o długości  1, 5 km, odsuwając tym samym nurt rzeki. Datę 1933-34 podał Bylina, były pracownik majątku, zaś inny mieszkaniec wsi- Szczepan Siudaj twierdził, iż działo się to w latach 1935-36. Kolejnym ważnym dla Jankowskiego przedsięwzięciem jest budowa mostu na rzece Mentul, dopływie Wieprza. Przeprawa ta łączy Ostrów z Łysobykami, ale jest też niezmiernie istotna z punktu gospodarczego majątku. Jankowski specjalizuje się w hodowli krów mlecznych i właśnie tą drogą dostarczane jest mleko i śmietana do zlewni w Krzówce. Według relacji potomków uruchamia także prom na rzece Wieprz, który funkcjonuje w okresie międzywojennym. Otwarcie tej przeprawy jest ważne nie tylko dla Jankowskiego, ale i dla mieszkańców, gdyż ułatwia ona gospodarowanie rolnikom posiadającym ziemię po obydwu stronach rzeki. Prom łączy Ostrów z innymi miejscowościami w gminie, umożliwia zacieśnianie więzów rodzinnych, towarzyskich czy gospodarczych. Jest niezmiernie istotny dla Aleksandra, związanego bardzo mocno rodzinnie z Lublinem. To przez rzekę prowadzi najkrótsza droga do miasta wojewódzkiego. 

Jankowski zapisuje się na kartach lokalnej historii jako osoba zaangażowana społecznie. W 1918 r. aktywnie włącza się w zawiązanie a potem w działalność Straży Ogniowej Ochotniczej w Łysobykach. Pełni funkcję prezesa aż do lat 30-tych, z krótką przerwą w 1920 r. (rezygnacja  zapewne związana jest z przejęciem majątku). Wspiera też finansowo drużynę strażacką: w 1927 r. deklaruje kwotę 200 zł na budowę remizy, zaś w 1929 r. 100 zł przeznacza na zakup umundurowania, co stanowi ¼ wydatku na ten cel.

W latach 20-tych Aleksandra i Mariannę Jankowskich dotyka tragedia rodzinna. W 1924 r. w wieku 27 lat umiera na gruźlicę ich córka Teodozja, a pięć lat później w 1929 r. odchodzi do wieczności w wieku 30 lat syn Władysław, także z powodu gruźlicy. Ciała dzieci spoczywają na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie. Śmierć najbliższych sprawia, iż Jankowski znajduje oparcie w religii. W latach   30 -tych ks. Jan Kazimierczak, proboszcz parafii Łysobyki, przystępuje do przebudowy kościoła. W 1937 r. Jankowski finansuje zakup ołtarza głównego za niebagatelną kwotą 4 250 zł. Jest też fundatorem bocznego ołtarza w kościele w Rudnie.

W czasie II wojny światowej majątek podlega niemieckiemu zarządowi. Dlaczego niewielki mająteczek ziemski podlega nadzorowi okupanta? Być może jest to związane z jego specyfiką, otóż Jankowski, według przekazu rodzinnego, ale i okolicznych mieszkańców, hoduje także konie na potrzeby wojska i stąd zapewne ten nadzór. Rozleglejsze dobra w Józwowie,  należące do syna jego brata Jana, takiemu zarządowi nie podlegają. Podobnie jest w o wiele większych majątkach w Przytocznie i Kawęczynie w gminie Łysobyki, gdzie nie ma kontroli władz niemieckich. Zarządcą jest Ślązak, którego tytułuje się profesor, zaś jego żonę określa się mianem profesorowa. Dla ochrony majątku okupant wyznacza kilku Ukraińców pod dowództwem niemieckiego podoficera. Materialną pamiątką tego czasu jest uszkodzona figura Chrystusa niosącego krzyż, do której Ukraińcy strzelają dla zabawy. Po klęskach Niemców na froncie wschodnim, najpewniej pod koniec 1943 r., zarządcy niemieccy opuszczają majątek. 

W listopadzie 1940 r. Jankowskiego po raz kolejny dotyka tragedia rodzinna. Po 43 latach małżeństwa w wieku 68 lat odchodzi do wieczności Marianna Jankowska. Jej ciało przewożone jest na południowy brzeg rzeki, a następnie konno do Lublina, gdzie złożono je w grobowcu obok dzieci.

W 1944 r. dwór w Ostrowie nękają bandy złodziejskie, rabując głównie krowy. Podczas jednego z napadów Jankowski zostaje ciężko pobity. W obawie o swoje życie chroni się w domu Ignacego Szabelskiego w Łysobykach, z którym jest skoligacony poprzez swoją żonę (ojcowie Marianny Jankowskiej i Anastazji Szabelskiej byli braćmi). Potem opiekę nad nim przejmuje syn jego siostry Wiktorii po mężu Kucharskiej, z zawodu lekarz. Jankowski zamieszkuje u siostrzeńca w Lublinie, gdzie znajduje fachową opiekę i spokój w ostatnich latach życia. Umiera w 1946 r. w wieku 72 lat. Jego szczątki spoczywają w grobowcu rodzinnym obok żony i dzieci.

Co dzieje się z majątkiem po 1944 r.? Nowa władza rozparcelowuje ziemię pomiędzy mieszkańców Ostrowa i innych miejscowości z gminy Michów. Dworek spłonie10 lipca 1950 r. Pożar wybucha najprawdopodobniej na skutek zaprószenia ognia przez bawiące się dzieci (w tym czasie w dworku mieszka kilka rodzin). Spichlerz i stodoła kryte blachą ocalały. Decyzją władz stodołę rozebrano i złożono z niej budynek szkolny w Węgielcach, który służył celom edukacyjnym do czasu likwidacji szkoły. Dawną szkołę kupuje obecny właściciel gospodarstwa nabytego od rodziny Ciołek, demontuje ją i przewozi do Ostrowa, gdzie z tego materiału zestawiony będzie nowy dom. Spichlerz przekazany zostaje GS w Michowie i przez długie lata służy jako magazyn. Kilka lat temu sprzedano go jako drzewo opałowe.

Jedyną z pozostałości po majątku w Ostrowie jest figura Jezusa Chrystusa niosącego krzyż, ufundowana przez Tomasza albo Aleksandra Jankowskiego (Rodzina przychyla się do Aleksandra jako fundatora, podkreślając jego zwrot ku religii po śmierci dzieci. Mieszkańcy Ostrowa z przekazów ustnych optują za Tomaszem). Świadectwem przeszłości są też widoczne fundamenty budynku gospodarczego. W 2016 r. potomkowie rodziny Jankowskich restaurują figurę, którą ponownie poświęcono. O istnieniu dworku świadczy też niewielki szpaler bzów,  które rosły obok niego.

Od 2015r. potomkowie Tomasza Jankowskiego organizują zjazdy rodzinne, które na powrót jednoczą rodzinę rozsianą po Polsce i świecie.

Fotografie:

  1. Aleksander Jankowski.
  2. Grób rodzinny Aleksandra na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie
  3. Figura Chrystusa z Ostrowa ze śladami po pociskach
  4. Mapka ukazująca wspomnianą wyspę, która przekopano by uchronić zabudowania dworskie.
  5. Ołtarz boczny w kościele w Rudnie fundacji Aleksandra Jankowskiego.
  6. Ołtarz główny w kościele w Jeziorzanach ufundowany przez Jankowskiego.
  7. Nieistniejący już budynek szkoły w Węgielcach.
  8. Aleksander z żoną Marianną i dziećmi.

Dodaj komentarz